animozje i przyjażnie


  Pies rozpoznaje rasę innego psa(postawa,wielkość,zachowanie,maść-kolor,zapach,sposób zachowania się,poruszania  itp),kojarzy  wygląd-rasę  z doznaniami-przyjemnymi bądż nie .
Tak,np.moja labradorka uwielbia spanielki,jamniki,goldeny;agresją(lub wzmożoną czujnością) natomiast reaguje na mijane na ulicy- husky,chihuahua czy yorki.
W moim  domu tymczasowym  przebywała kiedyś  spanielka,springerek,jamniczki oraz goldenka,wspólnie  z nami mieszkając i żyjąc w harmonijnej zgodzie.Do dziś na spacerach z daleka widząc te rasy(lub podobne do nich) , labradorka macha przyjażnie  i chce się przywitać,zapraszając do zabawy(nawet gdy dany pies nie wykazuje większego zainteresowania wobec niej).
Widząc  natomiast husky napina smycz,warczy  próbuje atakować-powodem jest pies sąsiadów bardzo agresywnie od zawsze zachowujący  się na jej widok.Podobnie yorki zza płotu,które agresywnie szczekają  na widok (nie tylko ) mojej suczki.Strachem i niechęcią reaguje na widok owczarka niemieckiego,gdyż wspólne spacery z  potężnym,silnym wilczurem koleżanki,powodowały lęk.
 Nie bezpodstawne skojarzenia są podobne jak u ludzi-  podświadome animozje i niechęć  wobec niektórych osób,lub zupełnie niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, sympatie wobec innych.

jamniczka-szkielet

   Dziś uratowana przez koszaliński TOZ,stuningowana  młoda,mała,jamniczka -szkielet,przekornie nazwana Kluseczką przyjechała do nas do domu.Wesoła,rozbrykana,zadziorna brązowa suczka,żyje  w harmonii z moją labradorką,kundliczką Różyczką i kotami.Bardzo pojętna -rozumie polecenia słowne,odróżnia intonacje  głosu,świetna obserwatorka,ale uparta jak to jamnik .Od dziś zaczynamy rekonwalescencję,obserwację i doprowadzenie suczki do normalnej wagi.Została odrobaczona,jednak jest przerażliwie chuda i ma koszmarne problemy żołądkowe-jeszcze nie wiadomo czy to z powodu zaniedbań tułaczki,czy choroby.Jej poprzedni los nie jest znany.Suczka uczy się dobrych manier,co nie jest łatwe,gdyż nie potrafi normalnie funkcjonować w warunkach domowych:stoły,blaty itp nie są dla niej problemem,zajmuje wszystkie posłania,kanapy,fotele-bardzo  pobudzona nową sytuacją.Ciągle głodna,kradnie jedzenie.Nie sygnalizuje potrzeby wyjścia,co jest największą jej wadą-prawdopodobnie wychowana na podwórzu wiejskim.B.szczekliwa  i zaborcza. Oczywiście szukam jej domu,możliwie najlepszego,mimo iż z takim trudnym przypadkiem spotkałam się po raz pierwszy  i  nie będzie to proste.

 

Goldenka-Kika

   
Sliczna,delikatna,subtelna  3 letnia blondynka-golden retriverka- oddana do schroniska,trafiła po ciężkiej operacji(ropomacicze) do mojego domu.Suczka  bardzo  ciężko zniosła rozstanie z poprzednimi właścicielami,oraz interwencję chirurgiczną.Powoli dochodzi do siebie  u nas,w zaciszu domowym.Bardzo zgodna wobec kotów i innych piesków, troszkę wylękniona,wycofana,niedożywiona i  zdezorientowana.Od 2 lat nieszczepiona i nie odrobaczana,powoli odzyskuje siły.

UPARTY KOCUR

 
Ci ,którzy mają kota w swoim domu,wiedzą jak te zwierzęta potrafią być uparte.Kot ,odwrotnie niż pies-nie potrafi w taki sam sposób jak on sygnalizować swoich potrzeb,nastrojów itp.Komunikacja z nim polega na obserwacji,czy  jest mu dobrze czy nie.Jak można zauważyć,kot posiada prawie,,martwy"wyraz pyszczka,nie wyczytamy z niego czy kogoś lubi  czy nie,czy dobrze się czuje czy odwrotnie;,jego uczucia i nastrój są sygnalizowane  poprzez ułożenie uszu(położone,sterczące z uwagą,strzygące,ułożone w normalnej pozycji) ,wyraz oczu-(szeroko otwarte bacznie obserwujące,przymrużone,otwarte  normalnie,przerażone) ; pozycja ogona-(ogon uniesiony  wykazuje zadowolenię,ogon ,,strzygący" końcówką-zaniepokojenie;ogon zwinięty w dół,lub naprężony skierowany w dół-strach;ogon lużno zwisający-spokój,skupienie) oraz mowa całego ciała(lużne-relaks,naprężone-niepokój).Wszystkie te czynniki-uszy,oczy,ogon i  ciało są wskazówkami dla właściciela,jak odczytywać  nastrój  kota w danej chwili.
NP:Jeśli chcemy wziąć kota na ręce,on kuli się pod nimi,czujemy opór z jego strony,podnosi głowę,ewentualnie pokazuje zęby,lub próbuje uciekać-nie należy kota  ruszać.Kot ,który lubi i chce być noszony,łatwo i miękko poddaje się braniu,chwytaniu  i noszeniu.Dużo zależy   od tego,czy kot jako małe kocię był przyzwyczajany do tego typu  noszenia,do bardzo bliskich kontaktów z człowiekiem,oraz  od jego charakteru-typ miękki,spokojny,uległy;typ twardy,indywidualista,drapieżny i nerwowy.
Dlatego  przy wyborze kotka,należy sprawdzić jakie cechy  posiada w bliskich kontaktach z człowiekiem.

Młody kot ,który sprawia problemy swoim zachowaniem(skacze,niszczy,drapie,biega ),nie reaguje na żadne  sugestie z naszej strony  jest kotem ,który  przechodzi okres dojrzewania i którego łatwo nie poskromimy  tresurą,siłą czy zmuszaniem.Bardzo dobrze sprawdza się OLEJEK CITRONELLA-wystarczy otworzyć buteleczkę i postawić ,np:na stole(tam gdzie nie chcemy aby kot wchodził),zapach ten skutecznie odstrasza .Buteleczkę należy pokazać do powąchania kotkowi i postawić w widocznym dla niego miejscu.
 Olejek jest przyjemny dla człowieka,bezbarwny, nie pozostawia śladów,naturalny,delikatny,tani   i nieszkodliwy.Do kupienia w sklepach zielarskich i drogeriach.Podobnie działają świeczki,spraye i inne zapachowe wkłady o tym zapachu,jednak olejek dzięki swojemu stężeniu jest najbardziej skuteczny.
Sposób na ,,olejek" znakomicie się sprawdza  przy młodym kocurku(szczególnie  nie wykastrowanym) o silnym,dominującym charakterze,u którego ,,buzują" hormony i którego wszędzie pełno w domu.

powyżej najpiękniejszy  kot na świecie-narysowany przez moją bratanicę Beatkę Franek

wspólna zupa:)

 
Pisząc ten wątek , pewnie narażę się na krytykę  specjalistów od karmienia psów i kotów;wszystkim ,którzy tak jak ja skrupulatnie przestrzegają diet oraz normowania pokarmu  suchego według zaleceń firm  swojemu zwierzakowi(zgodnie z książkami,poradnikami lub instrukcją na opakowaniu wraz z dozownikiem).
Zawsze zastanawiało mnie,dlaczego pies syty,zadbany potrafi z taką łapczywością i zachłannością jeść,gdy inny-każdy kąsek delikatnie bierze z ręki,je spokojnie,bez rzucania się na jedzenie-nawet gdy wiem,że nie jest najedzony.
Taki   wychowany pies, pewnie nigdy nie był  naprawdę głodny,lub jest z natury niejadkiem(co też się zdarza).zbyt  duża niechęć do pokarmu odznacza problemy zdrowotne.Prawdziwie ,kulturalny pies je spokojnie,bez rzucania się na pokarm.
Często zadawałam sobie pytanie-dlaczego mimo,skrupulatnie zbilansowanego pokarmu  przez specjalistów,mój pies woli zwykłe jedzenie-za które ,,dałby się zabić"-dotyczy to wszystkich psów jakie miałam,od kundelka poprzez   owczarka niemieckiego,labradorka czy spaniela.
Suchy pokarm ;nawet najwyższej jakości zaspakajał  podstawowy głód-dostarczając przy tym odpowiednich składników do wzrostu oraz zdrowia-jednak jako karma sztucznie stworzona,nie naturalnie wyglądająca,pachnąca,smakująca( w naturze żaden posiłek nie jest  brązowym, granulatem-niuanse niewyczuwalne dla ludzi,ą oczywiste dla psiego nosa);a jedzenie typu:parówka,kromka z pasztetem,zwykła gicz,nóżka wieprzowa były rarytasem-czymś ,co pies  kocha najbardziej.
Nerwica pokarmowa-której nabawiła się moja psina,wynikała z tego iż,jako mały  szczeniak chodziła po prostu głodna;karmiona (co do grama)książkowo według zaleceń  producenta oraz fachowców,zdrowa,piękna sierść,prawidłowy rozwój fizyczny,znakomita sylwetka itp-cały czas była  na tzw.lekkim głodzie,z łapczywością rzucając się na dodatkowe  dawki pokarmu,które pachniały i smakowały inaczej(czyt.lepiej) niż sztuczne granulki.Zostało jej to do dziś,gdzie mimo pełnej miski,może jeść,jeść i jeść-jakby na zapas,nie zważając  przy tym na to ,czy biorąc pokarm z ręki nie chcąco ugryzie…
Także wychowywanie się hodowli klatkowej,kennelowej-gdzie szczeniaki,od  najwcześniejszych ,świadomych chwil życia  walczyły o dostęp do miski z jedzeniem,jest  prawdopodobnym powodem takich nawyków.

Od pewnego czasu ,,mieszam" suchą zbilansowaną karmę z jedzeniem ,,normalnym"-ciepłym,treściwym ;szczególnie tak potrzebnym w czasie zimowych dni.Pies syty i zadowolony,jest jakby mniej zachłanny na wszelkie smakołyki i pokusy.Robi wrażenie sytego i zadowolonego.

Wspólna , ciepła  zupa-to pomysł, na posiłek  dla mnie i mojego psa.
Podam przepis -jak na zwykłą zupę jarzynową dla ludzi,bez przypraw oraz soli.
Drobno  pokrojone warzywa(bez strączkowych i kapusty)  i kurczak(może być inne chude mięso),gotujemy do miękkości,gęstwinę z dna   mieszam z wcześniej przygotowanym,ugotowanym  ryżem,dodaję mokry,mięsny  pokarm z puszki,garść otręb żytnich,łyżkę oliwy i mój pies   ma  gotowe danie.Ciepłe,sycące,wartościowe.Pokarm taki ,nie może być zbyt płynny ,jak zupa dla człowieka,musi być gęsty,stały.Swoją porcją zalewam  ryż w mniejszych proporcjach i dopiero  na talerzu przyprawiam do smaku .

Zimą  nie można zapominać też o większej zawartości  tłuszczu w posiłku;a przed spacerem  posmarowaniem poduszeczek łap pieskowi  naturalną,tłustą maścią lub kremem.Małe pieski obowiązkowo muszą mieć kubraczki-szczególnie te krótkowłose.Swoją psinę,wyprowadzam  na krótkie,ale intensywne(bieganie,zabawa) spacerki,jeśli temperatura przekracza 10 st poniżej  zera.

Jak przyjemnie  -zamiast pizzy  dla mnie i suchej karmy dla psa,ja i mój przyjaciel  jemy  razem  smaczną,ciepłą zupę w mrożny,śnieżny dzień.:)

Czarny kocurek-adopcja

   W  czasie  śnieżycy  i mrozów, uratowany w zaspie-zagubiony,śliczny  ale zmarznięty ,mokry  kocurek,ok.6 miesięczny  jest z nami od paru dni.Kotek  bardzo przerażony,został nakarmiony,odrobaczony i  bardzo szybko zadomowił się w naszym stadzie.Stare koty,nie za bardzo są zadowolone z nowego przybysza,jednak powoli oswajają się z jego obecnoscią;psy od razu zaakceptowały małego.Kotek jest b. przytulaśny,czysty,zdrowy,sympatyczny i ma piękna sierść-mimo ogłoszeń,nikt się po niego nie zgłasza,więc jest gotowy do adopcji.Nie nazywamy go żadnym imieniem,aby za bardzo się nie przyzwyczajać.Narazie jak typowy piecuch,dużo je i śpi.Wyjątkowo  wdzięczne,łagodne  stworzenie-nie gryzie,nie niszczy,ładnie robi do kuwetki,bardzo rozgadany i rozmruczany.Uwielbia obecność ludzi.Po prostu cudowny ,czarny kotek,który wyrośnie na sporego kocura!

   

A tu kotek SHADOW  w nowym domu

piesek szczęścia

     Wiem,że to nie racjonalne,nie logiczne …można wierzyć lub nie…ale faktem jest ,że niektóre pieski przynoszą szczęście właścicielom.Ich pobyt w domu emanuje dobrą energią-nagle wszyscy stają się lepsi,wrażliwsi,odpowiedzialni.Wręcz niezauważalnie, zaczyna nam się powodzić i wszystko idzie po naszej myśli.
Taki piesek zachowuje się jakby był u nas od zawsze,znakomicie wkomponowuje się w realia codziennego życia,szybko pojmuje zasady panujące w domu,nie wykazuje agresji wobec domowników,jest wyjątkowo lojalny wobec nich.Na spacerach nie ucieka, idzie grzecznie przy nodze nawet bez smyczy.Odkąd taki piesek jest w naszym stadzie-rodzinie wszystko zmienia się
na lepsze.Są to zmiany na początku minimalne,ale bardzo
miłe.Radość z opieki nad takim pieskiem jest wyjątkowo przyjemna,nigdy nie jest to przykry obowiązek i ciężar .Taki piesek to jak brakujący puzzel w układance,dopełnienie całości,kropką nad I.

Zooliatria to oddawaniu psu czci w przekonaniu,że posiadają cechy boskie lub są wcieleniem boga.
Do dziś mnisi tybetańscy,mieszkańcy Nepalu w czasie święta Kukur Puja  obdarowują psy prezentami,ustrajają,otaczają troską,za  święte uważają  shi-tzu,lhasa apso oraz teriery tybetańskie;chińczycy natomiast  pieskami szczęścia,darem bogów  zwali pekińczyki;japończycy  wielką czcią dażą   miniaturowe szpice  japońskie,które były klejnotami na dworze cesarza..Chihuahua były psami uważanymi za przynoszącymi szczęście i hodowanymi na dworach władców azteckich w Ameryce  Północnej-Meksyku.
W hinduizmie pies uważany jest za posłańca boga  śmierci,w tradycji chrześcijańskije pies to symbol wierności,lojalności i oddania-te cechy przypisywane są także jego właścicielowi,patronem psów jest Św.Roch

Nam Europejczykom  w nowoczesnych czasach wielką radość przynoszą ostatnio modne yorki,sznaucerki czy weściki oraz inne miniaturowe rasy.
Dla innych  pozostaje mały,mieszaniec-kundelek,który często okazuje  się właśnie tym  wymarzonym psem,z którym życie nabiera innych kolorów.
Często pieski szczęścia same znajdują swoich ,,ludzi"-opiekunów,dlatego nie ignorujmy   bezdomnego psa ,który pragnie naszej obecności,idzie za nami,dobrze czuje się w naszym domu.

Odkąd w moim domu zamieszkała  przygarnięta starsza suczka Różyczka-mała łaciata,niepozorna  kundliczka  mam wrażenie jakby wniosła coś osobliwego,delikatnego  do naszego domu.Wszystkie problemy zaczęły same się rozwiązywać,nastał spokój i stabilizacja,a suczka znakomicie dogaduje się w innymi zwierzakami,oddana nam bez granic.Po za tym odnoszę wrażenie ,że to piesek szczęścia  który wreszcie jest na swoim miejscu…:)

Miastowe psy


   Ciężki jest żywot psa w mieście,który nie jest yorkiem,chihuahua lub jakąś inną odmianą miniaturki mieszczącej się w torebce.
Psa większego od w/w co niektórzy  lękliwi,omijają łukiem  na chodniku.Przychylność ludzi wobec psów w ICH świecie  jest coraz mniejsza.Zakaz wiązania psów przed sklepikiem stwarza problem  pozostawienia go tam na chwilę(inna sprawa ,gdy pies godzinami czeka przed marketem lub galerią handlową na swojego opiekuna,lub po prostu jest w ten sposób porzucony).Zakaz wchodzenia na trawniki,zakaz  biegania po parku,zakaz wstępu  praktycznie wszędzie-zaczyna  to przypominać  świat z Matrixa,pełen zakazów,nakazów,ostrzeżeń itp.Przepisy egzekwujące  sztywność zachowań,bez elementu zaskoczenia,bez tego  ludzkiego pierwiastka stają się normą. Bo przecież jeszcze tak niedawno,pies w mieście przy nodze swego pana -to był zwykły,codzienny widok.
Pies w mieście jest  niechciany,nietolerowany,przeszkadza,mimo iż większa część ludzi przyznaje się do miłości wobec  nich.Czy w   naszym,ludzkim  świecie nie ma już miejsca dla innych stworzeń?
Dlaczego w nowoczesnej przestrzeni,pojawiają się stojaki rowerowe,miejsca dla wózków dziecięcych,kąciki zabaw;rzadko kiedy można robiąc zakupy  zostawić swojego psa bezpiecznie przed sklepem-nie ma miejsc  ,ani nawet uchwytów do przyczepienia psa choc na chwilę.Oczywistym jest,że dłuższe zakupy ,np w czasie mrozów czy ulewy-wykluczają zabranie psa ze sobą;jednak  krótkie,szybkie  w osiedlowym sklepiku z możliwością  dodatkowego spacerku -jak najbardziej są porządane i atrakcyjne nie tylko dla psa.:wystarczy hak,uchwyt,mocno przytwierdzony w zacisznym miejscu-by pies spokojnie poczekał przed sklepem  na swojego właściciela,
Czy chcąc mieć psa, trzeba mieć dom z ogródkiem ,lub  mieszkać na wsi?Dlaczego miasto nie lubi psów?
Niestety,właścicieli psów traktuje inaczej(czyt.gorzej) ,niż pozostałych.
Powoli idąc  za całym światem,nasze   polskie miasta będą przypominały Tokio czy Nowy York -gdzie  można trzymać tylko pieski małych ras,których już prawie nie widać(najczęściej  z usuniętymi strunami głosowymi aby nie szczekały).
Może rzeczywiście lepiej kupować sobie pluszowe psiaki na baterie???
Zazwyczaj biorę swego  psa do miasta,do   ścisłego centrum.Lubię z nim chodzić,lubię gdy idzie ze mną,lubię gdy poznaje nowe otoczenie,gdy towarzyszy mi z podniesionym ogonem,radosny,zawadiacki,uśmiechnięty.Lubię, gdy życzliwi ludzie głaszczą go po łbie,opowiadając o swoich zwierzakach.Lubię gdy kierowcy z uśmiechem tylko nas przepuszczają na pasach,dzieci wołają że też chcą takiego…
Lubię gdy mój pies jest zadowolony z takiej ,,wyprawy" (jakby nie było) po betonowym chodniku,pełnym nowych zapachów,nowych wrażeń;to ciekawsze niż monotonny  spacer tymi  samymi ścieżkami po pobliskiej pustej łączce  lub   smutnym parku,który zna na pamięć..
Lubię czuć się bezpieczna gdy wieczorem idę z moim psem i nikt nie ośmieli się mnie zaczepić.
I póki co,będę   chodziła z moim miastowym  dużym,wesołym psem po mieście.
BO LUBIĘ,GDY RAZEM IDZIEMY 🙂

domki dla kotów

W  miastach,w  blokowiskach, na dużych osiedlach gdzie dwie strony-miłośnicy oraz zagorzali  przeciwnicy kotów prowadzą wojnę,powstają takie oto pomysły.

 

zwykłe budki,sklecone z desek i kartonów,służą dzikim kotom na  osiedlu zamiast piwnic- nie tylko w czasie zimy.Oczywiście koty są tam dokarmiane prawie przez wszystkich starszych ludzi.

Specjalny,urokliwy domek dla kotów,w reprezentacyjnej części osiedla w Koszalinie,zbudowany,czyszczony i pilnowany przez miłośników kotów -prywatna inicjatywa  mieszkańców.

Poniżej:domek dla piwnicznych kotów na poznańskiej ,,sypialni miasta"-Rataje.

Człowiek-Wilk

  

W leniwe jesienne,piatkowe  popoludnie,niespodziewanie natrafiłam (1.tvp)  na znakomity film dokumentalny produkcji  brytyjskiej z 2006 r.o człowieku-wilku-  angielskim naukowcu Shaunie Ellisie ,który porzuciwszy normalne,,ludzkie" życie,zamieszkał w stadzie wilków z którymi zaczął przebywać 24h na dobę,tym samym szczegółowo poznając ich zwyczaje,życie  oraz stosunki panujące w takiej grupie.Zycie takie prowadzi od ponad 2 lat(2006)  w Anglii oraz USA( Yellowstone  National Park) czyli już przeszło 5 lat.Jego badania zahaczają   też o Polskę,gdzie na terenach wschodnich naszego kraju ,w tamtym okresie wilki regularnie trzebiły stada  bydła.Aby uniknąć nielegalnego odstrzału wilków ,wiedziony  doświadczeniem  oraz znajomością psychiki tych zwierząt,oraz sposobem  ich komunikowania się-zainstalował głośniki z nagranym wyciem  innej watachty,która tym samym zabraniała wilkom atakującym pole z bydłem do  zbliżania się  na ten obszar.Fascynujące jest to ,iż Shaun  znakomicie dobrał rodzaj wycia do  tego doświadczenia.Wyodrębnił on różne rodzaje wycia wilczego od obronnego,po zwołujące stado.Niezwykła historia człowieka,który z wilkami jadł,bawił się,spał ,potrafił się porozumiewać-wył jak one,jest inspiracją  do dalszych obserwacji tych niezwykłych stworzeń.Wilki według  wielu naukowców mają podobne zasady hierarchii w stadzie(rodzinie) jak ludzie,są sprytne,inteligentne i niezwykłe.A przecież to one są  praszczurami naszych obecnych piesków.Obserwacja ich daje nam szereg informacji o  psychice naszych uwspółcześnionych  pupili,które często wiedzione instynktem,odkrywają swoje pochodzenie oraz prawdziwą naturę dziedziczona właśnie po wilku.Innym aspektem  tego dokumentu jest  ukazanie pasji  człowieka,który dla wilków zrobi wszystko.Wiele razy pogryziony(wilki wylizywały mu rany.które tym samym goiły się błyskawicznie),uodpornił się na choroby,jego organizm  jak twierdzi  dostał od natury w takim środowisku  większą  odporność i siłę-nie choruje  mimo spartańskich warunków ;ma świetną kondycję,którą utrzymuje dzięki zajęciom z wilkami.Człowiek-wilk zacząl zachowywać się i myśleć jak wilk.Rozczochrane długie włosy,niechlujny  wygląd,ponury chód i zachowanie powodują ,że  jest odbierany jak jeden  z wilków.

Patrząc na  swoje psy leżące na dywanie w czasie  emisji filmu,obserwowałam wyrażnie  reakcje i poruszenie ,gdy Shaun lub wilki wydawały wycia,skowyty, skomlenia oraz inne odgłosy-dżwieki dla nas zupełnie niezrozumiałe,dla psów były czytelnym sygnałem skądś znanym…

http://www.wolfpack-management.com/

Barry Lopez-amerykański badacz życia wilków, stwierdził,że aby precyzyjnie wypowiedzieć się o wilkach to tak jakby precyzyjnie wypowiedzieć się o chmurach.

Według naukowców, zasięg populacji wilka   w Polsce stopniowo się rozszerza.
Drapieżniki żyją we wszystkich większych lasach wschodniej Polski, w
całych Karpatach oraz w kilku kompleksach leśnych w Polsce centralnej –
Puszczy Bydgoskiej i Górach Świętokrzyskich – oraz zachodniej – Puszczy
Rzepińskiej i Lasach Wałeckich. Pojedyncze wilki pojawiają się także w
innych lasach zachodniej Polski, ale nie stwierdzono tam jeszcze
osiadłych watah.Wataha  to mniej więcej 5 wilków.