W związku z premierą doskonałego pod względem artystycznym, animowanego filmu-,,Mój pies Tulip" chciałabym poruszyć temat filmów traktujących o ludzko-psiej przyjażni.
Przyznam się ,że zawsze uronię łezkę na animowanym ,przesympatycznym filmie,,Wszystkie psy idą do nieba",który oglądałam sześć razy.
Z dzieciństwa pamiętam włoski film rozgrywający się we włoskich dolomitach ,,Bella i Sebastian"-opowiadający o przyjażni między chłopcem a bernardynem -jakże ciekawiej zrobiony ,niż słynny amerykański ,,Bethoven"
Inny wzruszający, pełnometrażowy film fabularny o burzliwej przyjażni między niesfornym labradorem a bohaterem -narratorem , to komedia romantyczna-.,,Marley i Ja".
Natomiast dramat ,,Mój przyjaciel Skip" przekazuje proste,uniwersalne prawdy o życiu i o tym,iż pies w dziecięcych latach uczy miłości,lojalności wrażliwości i oswaja ze śmiercią.
Nowszą pozycją filmową to ,,Hachiko" film o psie rady Akita,który po śmierci swojego Pana ,przez następne 9 lat codziennie czekał na stacji kolejowej na jego powrót.Film oparty na prawdziwej historii psa ,któremu postawiono pomnik na tejże stacji kolejowej w Japonii.
Pozycje te wryły się w moją pamięć na zawsze.
Wydawać by się mogło,iż wszystkie te filmy, to zwykłe produkcje przeznaczone dla dzieci i młodzieży-jednak jeśli się tego nie wstydzicie i nie boicie się wzruszeń ,lubicie psy- polecam z całego serca.
MARSZ NIEMILCZENIA

13 lutego 2011r. w Poznaniu oraz w innych miastach Polski odbył się Marsz przeciw okrucieństwu wobec zwierząt.Oczywiście obowiązkowo stawiłam się , jako zagorzała orędowniczka zmiany prawa w kraju i surowszych kar dla dręczycieli i morderców zwierząt.Marsz odbywał się legalnie w towarzystwie eskorty policyjnej w centrum miasta.
Wiele osób przybyło ze swoimi psami,był też uratowany kot i fretka.Oto niektóre z nich.
Psy zachowywały się nienagannie,w odwrotności do niektórych ludzi.Wielkim wzruszeniem było Ogólne Przepraszanie Zwierząt za krzywdy jakie wyrządza im człowiek .Tło i rytm nadawał zespól grający w rytm marszowej samby .Mam nadzieję,że takie marsze i brak przyzwolenia na obojętność wobec torturowania przede wszystkim psów i kotów zaowocuje nowym prawem,podobnym do tego jakie obowiązuje w innych krajach europejskich.

Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych dalekich kuzynów w futrach i piórach tak okrutnie,że gdyby mieli oni stworzyć religię,szatanem byłby dla nich człowiek.
-cyt.W.R.Inge
Oddawanie psa

Często w sieci lub w prasie znajduję smutne ogłoszenia dotyczące oddawania psa,dorosłego lub starego.
Najczęstszy powód to:
-alergia dziecka
-wyjazd za granicę
-przeprowadzka(zmiana warunków)
-likwidacja hodowli
-zmiana pracy
-choroba(śmierć opiekuna)
-niezgodność charakterów w stadzie
-brak czasu
Ból serce ściska,rozśmiesza argumentacja ,gdy np. 10 letnie psy przeżywają tragedię,nagle muszą zmienić opiekuna i dom- i nie wiedzą co je czeka.
Oczywiście jeśli są zbyt stare kończą w schronisku.
Wszystkie w/w/ powody są nieuzasadnione,oprócz choroby.
1 powód-przewidywanie:nie bierze się psa ,gdy dziecko ma alergię,lub niweluje się jej objawy za pomocą leków(wcześniejsze testy na sierść psią,wzmacnianie odporności)
2 powód-na terenie UE można bezproblemowo przenosić i przeprowadzić się z psem lub kotem,ostrzejsze przepisy(kwarantanna) dotyczą Wysp Brytyjskich i Skandynawii,obciążeniem finansowym jest wyjazd na stałe do USA(ale jeśli kogoś stać na bilet, to i podoła temu zadaniu,takie sytuacje są marginalne)
-dziwne,im trudniej tym mniej przypadków pozbywania się pupila w takich sytuacjach
3 powód-zmiana miejsca zamieszkania,najczęściej zamiana domku z ogródkiem na mieszkanie w bloku brzmi jak wyrok dla psa-dla niego nie ważne gdzie jest,byle przy swoim opiekunie.
Właściciel najczęściej usprawiedliwia swoją decyzję ,tłumacząc się gorszymi warunkami -co jest fikcją.
Pies to członek rodziny,razem może zmienić warunki bytowe,a nie cierpiąc z powodu rozstania.
4 powód-najgorszy i najbardziej bezczelny powód do pozbycia się rasowego,dojrzałego psa czyli niedochodowej istoty-oraz dodatkowo zarabianie na tym rozstaniu pod różnymi pretekstami-pies był maszynką do robienia pieniędzy,która przestała zarabiać ze względu na wiek lub zmianę mody na daną rasę.(nie mylić z pseudohodowlami)
5 powód-wszystko zależy od dobrej organizacji(pomoc babci,ciotek,sąsiadów ,hotele psie itp)-zmiana pracy nie powinna być pretekstem do oddawania wieloletniego pupila-jeśli Twoja praca polega na wyjazdach,delegacjach-nie kupuj psa;jeśli nagle zacząłeś wyjeżdżać-zabieraj psa ze sobą,zaprzyjażnij się z innym psiakolubnym-pomagajcie sobie nawzajem
6 powód-jedyny zrozumiały powód,gdy dorosły pies zostaje sam z powodu choroby lub odejścia opiekuna,w sytuacji gdy nikt z bliskich nie poczuwa sie do opieki nad nim(lub takowych nie ma);co jednak negatywnie świadczy o poziomie wrażliwości danej rodziny niestety
7 powód-niezgodność charakterów,walki między psami-rzadko są prawdziwym powodem,po wielu wspólnych latach ,gdy psy ustaliły miedzy sobą hierachię stadną wydaje się niemożliwe,aby nagle przestały się akceptować.
8 powód-całkowicie niezrozumiały,irracjonalny powód
Wszystkie moje uwagi dotyczą psów dorosłych lub starych(rasowych i kundelków) ,których opiekunowie chcą się pozbyć((oddać,sprzedać)-choć w tych przypadkach ,trudno ich tak nazywać.
Jeśli dla lepszej pracy,a tym samym dla większych pieniędzy i z powodu wygodnictwa pozbywamy się wieloletniego przyjaciela-należy być odważnym i pisać wprost
-Oddam psa dla pieniędzy!
-Oddam psa bo mi się znudził!
-Oddam psa bo chcę innego!
Ten tekst kieruję przede wszystkim do tzw,,miłośników zwierząt",którzy zazwyczaj bardzo przekonywująco argumentują powód oddania(np.tylko w najlepsze ręce,tylko prawdziwemu miłośnikowi) oraz deklarują swoją ,,miłość" i ,,rozpacz",oraz wyjątkowość psa-skoro pies jest tak wyjątkowo,jedyny i niepowtarzalny-dlaczego go oddają???
Psy,,miastowe" oddawane są z całym ekwipunkiem(oczywiście obowiązuje często opłata za te gratisy):smycze,3 rodzaje obróżek,wymyślne posłania,ubranka,miseczki,karma z najwyższej półki itp.
Czy to jakaś zasada?im pies bardziej niechciany- tym bardziej obsypywany niepotrzebnymi,psimi gadżetami? a nie przyzwoiciej tą miłość przełożyć w postaci troski i po prostu nie oddawanie swojego psa?
Niezłomna miłość wobec swojego psa lub kota świadczy o
nas;
jakimi jesteśmy ludżmi,
do jakich poświęceń jesteśmy zdolni w imię
zasady i idei,
jakimi priorytetami kierujemy się w życiu,na czym tak naprawdę nam zależy w życiu.
jak postępujemy wobec innych.
jak głęboko traktujemy oczywiste prawdy
Dlatego zanim oddasz psa-zastanów się.
kot w nowym miejscu
Szczególnie wielkim stresem dla kota jest przeprowadzka.
Im starszy kot,im wrażliwszy ,tym trudniej jest mu na nowo zadomowić się i odnależć w nowym otoczeniu.
Każdy kot inaczej przyjmuje tą zmianę-moje koty domowo-ogrodowe wbrew wcześniejszym przypuszczeniom , zupełnie odmiennie zniosły tą zmianę.
Na czas wykończenia domu wczesną jesienią,koty znajdowały się (grzecznościowo)w domku na działce.
Jedna z moich 15 letnich kotek niezależna,samodzielna,ogrodowa kocica od razu odnalazła się w nowym miejscu, była radosna,wesoła,kontaktowa,robiła wrażenie jakby zmiana ta, nie miała na nią wpływu.
Drugi kot -13 letni kocur-bardziej domowy,flegmatyczny i wielka przylepa bardzo ciężko zniósł całą tą sytuację(podróż,nowe środowisko).-nie jadł,otępiał,nie reagował na drugiego kota,gasł w oczach-po konsultacji weterynaryjnej,okazało się ,że kot jest zdrowy ale osłabiony i bardzo cierpi.
Organizacyjnie koty zostały zimą przeniesione do nowego ,większego i ciepłego domu,jednak sytuacja się nie zmieniła.
Starsza kocica szybko odnalazła się w nowym domu,natomiast
kot przestał chodzić,z przerażeniem obserwowałam jak niknie.
Mimo trudnej sytuacji i sprzeciwów (wynajmowane mieszkanko na ten czas) zabrałam kota do siebie.
W ciągu dosłownie kilku godzin odzyskał dawny wigor,witalność i siłę.
Z cierpiącego ,smutnego kota przeobraził się w wesołego,radosnego zwierzaka-zaczął jeść,bawić się,nie opuszczał mnie na krok..
Wyjątkowy kot nastawiony tylko i wyłącznie na kontakt z człowiekiem,na bliskość z nim,bez względu na wszystko.
Ostateczna przeprowadzka do nowego domu odbyła się płynnie i równocześnie ze mną i moimi przedmiotami.
Kot przyjął ją pozytywnie,szybko przyzwyczaił się do nowego otoczenia,jest radosny i szczęśliwy.
Istotnym jest ,że oba koty rozpoznały stare przedmioty i meble ze starymi zapachami,kształtami(które dobrze znały w starym miejscu),to pozwoliło im odnależć się,dało poczucie bezpieczeństwa i harmonii,towarzystwo starych psów-kompanów,także wpłynęło korzystnie na zachowanie kotów.
Oba koty czują się w nowym domu bardzo dobrze,a zmiana miejsca zamieszkania paradoksalnie wpłynęła bardzo pozytywnie na ich wzajemne relacje.
Wszędzie chodzą razem,razem śpią,razem jedzą-co w dawnym domu było niemożliwością.
BLISKOŚĆ tworzy więż
Śmiem twierdzić,że bliskość emocjonalna, tworzona między człowiekiem a jego zwierzęcym pupilem – budowana jest na bliskości fizycznej.Autentyczna,fizyczna bliskość-czyli mała przestrzeń w której funkcjonują te dwa światy-ludzki i zwierzęcy nachodzą na siebie,granice robią się płynniejsze,zacierają się między sobą;terytorium psa czy kota nagle kurczy się,przestaje obowiązywać,a człowiek musi nauczyć się w innej przestrzeni żyć.
Częste oddawanie psa czy kota z powodu przeprowadzki jest nieporozumieniem i zwykłą wymówką wynikającą z bezsilności i niewiedzy-pies i kot potrafią znakomicie dostosować się do nowych warunków,np:uczą się chodzenia po schodach;jazdy windą,ostrożnego spacerowania po ulicy pełnej aut i przechodniów;nawiązywania nowych relacji z nieznanymi psami;przyzwyczajają się do innego rytmu zycia,innych zapachów,dżwięków,kształtów,otoczenia itp.W ciasnych pokoikach szybko uczą się nowych zasad.
Pierwsze dni lub tygodnie są ciężkie-stresujące i nowe dla zwierzaka.Jednak po pewnym czasie wyrażnie widać ,,przyswajalność" tego co nowe,elastyczność i możliwości adaptacyjne psa lub kota.
Bliskość fizyczna,nieduża przestrzeń między człowiekiem a zwierzęciem w normalnym funkcjonowaniu na co dzień- zacieśnia tą unikalną więż.
To co kiedyś drażniło,teraz staje się nieważne;to co kiedyś wydawało się niemożliwe lub trudne-okazuje się niczym nadzwyczajnym i prostym.
Psy /koty w mieście,siedzące po kilka godzin same w ciasnych mieszkaniach są tak samo szczęśliwe jak te w domach,na wsiach czy posiadłościach.
Ważne jest jak i ile właściciel spędza ze swoim psem/kotem czas.
Samotnie siedzący pies w kojcu lub w ogrodzie,być może ma lepszy wysiłek fizyczny,biegając po nim ,zachowując sprawnośc na długie lata, ciesząc się świeżym powietrzem.Jednak to odosobnienie,brak kontaktu z człowiekiem innymi zwierzakami,powoduje u niego emocjonalna pustkę.
Jak wiele nowych,ciekawych bodżców rozwijających emocje odkrywa pies na spacerze w mieście ,np w parku,skwerze,ulicy gdzie co dziennie natrafia na nowe zapachy-informacje.W mieście nie ma czasu na nudę oraz stagnację.
Dlatego przeprowadzki,nie muszą oznaczać pozbycie się ukochanego zwierzęcia:bo będzie się męczył,bo mamy za mało miejsca itp…dla jego dobra.Pies/kot wyrwany z dawnego,,lepszego" środowiska,bardziej będzie cierpiał oddany komuś obcemu,niż w ciasnym mieszkaniu,ale u boku ukochanego właściciela.
PERS SZUKA DOMU
goldenek -zadymiarz:)
Z niesłabnącej i wyjątkowej sympatii do retriverów znów pojawił się w moim domu golden uchroniony przed schroniskową klatką.Pies FOKUS- śliczny,złoty,8 miesięczny,wyszkolony(podstawowe komendy,znakomicie chodzi na smyczy),wesoły o dość mocnym charakterze,wyjątkowo duży.Oddany przez właścicieli-pies pozostawiony na długie godziny sam sobie,niszczył w domu,był niewybiegany-energia aż go rozpiera,czemu dał upust w całodziennej zabawie z moją labradorką Fioną.
Pierwsze wrażenie-idealny i posłuszny pies,wymagający dużo uwagi,młodzieniec bardzo pojętny,nieagresywny,zadbany,zdrowy,wyczesany,prawdopodobnie z dysplazją(nie wchodzi na schody,tylnie nogi układa jak na szczudłach),po za tym lubi kopać dołki w miękkiej ziemi,zgodny wobec innych psów,kotów się boi:).
Na początku próbujący zdominować moją Fionę,teraz uległy i zdyscyplinowany.
Typowy ,,zadymiarz"-szybko się nudzi,wszystko gryzie,wynosi-boi się moich reakcji na jego występki(reakcja na poprzednie częste karcenie).Pies do ułożenia,bardzo sympatyczny i radosny-wielka, kudłata gapa .
Za trzy dni do adopcji(czas na utwierdzenie poprzednich właścicieli w podjętej decyzji).
RYTUAŁ jedzenia
Dlaczego psy tak bardzo lubią resztki z ,,pańskiego stołu"? nie raz pewnie dziwiliśmy się,my posiadacze psów -że pies woli smakołyki nie przeznaczone dla niego-nasze ludzkie jedzenie,niż karmę specjalnie dla niego przygotowaną.
Pomijając aspekt ,iż psia karma gotowa jest bardzo przetworzona,z różnymi dodatkami,konserwantami i innymi ulepszaczami smakowymi;które psy bezbłędnie wyczuwają(nawet zwykłe kości wędzone lub sprasowane-nie za dużo mają w sobie prawdziwej kości,nie wspominając o intensywnym zapachu folii lub kolorowego kartonika w które są zapakowane),to kąski ze stołu są tym co psy lubią najbardziej.
Przykładowo: moja suczka Różyczka,uwielbia jeść małe kawałki chleba z pasztetem,ale tylko gdy ja też jem i dzielę się z nią;specjalnie pokruszony chleb z pasztetem w misce nie stanowi już dla niej żadnej atrakcji.
Tak lubiane jedzenie-resztki naszych posiłków,to nic innego jak RYTUAŁ,podobny do tego jaki obowiązuje w stadzie psów(czy wilków) .Osobnik-alfa(czyli my) dzieli się swoim posiłkiem z resztą stada-samica wymiotuje(zwraca) nie przetrawiony pokarm szczeniakom;silny osobnik pozwala po nasyceniu, osobnikom podporządkowanym najeść się resztkami.Daje im swoją część.
Dzielenie się naszym posiłkiem z psem,stanowi dla niego atrakcję-rytuał czytelny dla obu stron:zbliża-nawiązuje się obopólna więż i nie jest to wcale naganne;pod warunkiem,że odbywa się tylko wtedy ,gdy My o tym decydujemy i nie jest to wymuszone przez psa.
Rytuał dzielenia się posiłkiem-kąskami, utwierdza człowieka w hierarchii stadnej na wyższym szczeblu( z punktu widzenia psa),psu daje poczucie przynależności do stada i wyznacza jego pozycję.
Żebranie przy stole,to nic innego,jak psi rytuał ,z elementami tresury,typu:proś,siad,podaj łapę itp.
Psie kradzieże ze stołu lub wyrywanie smakołyków z rąk dziecka-(najczęściej gdy nie widzimy),mogą być odznaką chęci dominacji ,braku socjalizacji lub po prostu głodu i nieodpowiedniej diety-pokusa jest zbyt silna by z niej nie skorzystać.
Jeśli dokarmiamy bezdomnego,głodnego psa-dajemy mu ,,swoją"porcję-tym samym zapraszamy go do swojego stada-otoczenia ;dając znak ,że akceptujemy jego towarzystwo.
Dlatego ,nie dziwmy się póżniej, że podąża za nami…
sfora-nie tylko szczekanie

Sfora psów-stado,które czuje się ze sobą zintegrowane,porozumiewają się ze sobą oraz czują w pewnym sensie przynależność do jednej grupy-to nie tylko kilka psów w naszym mieszkaniu,domu,gospodarstwie,hodowli.Podobnie zachowują się psy w obrębie np.osiedla,mieszkające po sąsiedzku,najczęściej na tej samej ulicy,widzące się codziennie,znające swój zapach,wygląd,zachowanie.
Psy porozumiewają się,,na odległość"informując siebie nawzajem o nowym,,intruzie" na ulicy,o nowym psie pojawiającym sie w okolicy,dziwnym człowieku,nietypowym zdarzeniu.Przejmują nawet rodzaj i głośnośc szczekania od siebie.Najgłośniejszy,najbardziej czujny pies nadaje TON innym psom,które po pewnym czasie zaczynają ujadać podobnie jak on.
Psy nie tylko szczekają różnymi barwami i tonacjami,także wydają wiele odcieni pisków,jęków,skowytów,pomruków,,,chrumkania",warczą na wiele sposobów(obnażając zęby lub z zamkniętym pyskiem-głośno lub leciutko)
Moja labradorka od paru lat ,zachowuje się bardzo emocjonalnie przy płocie,nie tylko szczekając na obce osoby i psy,ale też wydając specyficzny,ostrzegający,,bulgot-pomruk".Na laikach robi to wrażenie,gdyż takie zachowania ,można zaobserwować u psów gotowych do natychmiastowego ataku.Suczka oczywiście nigdy,nikogo nie ugryzła,jest psem bardzo przyjaznym.Nowy,młodziutki pies sąsiadów-alaskan malamut,pies przełagodny i cichy,po paru tygodniach ,obserwując ,,swoją" starszą koleżankę przez płot ,zaczął zachowywać się podobnie-ostrzegawczy bulgot jest niemal identyczny,prawie nie do odróżnienia.Psy nigdy ze sobą się nie bawiły i nie miały ze sobą bliskiego kontaktu,jednak można zauważyć wyrażną więż-naśladownictwo między nimi-bardzo szybko reagują, informując siebie o nowych zdarzeniach w okolicy.Nie wykazują wobec siebie jakiejś szczególnej sympatii,ani wrogości-po prostu pilnują otoczenia-nie tylko swojego podwórka ,ale całości.Yorczek ,czy jamniczka sąsiadów,też dzielnie wtóruje większym kolegom,biegającym po podwórku Otoczenie to obszar około kilkadziesiąt metrów od poszczególnych posesji,w zasięgu wzroku psów.Husky mieszkający 50 m dalej na sąsiedniej,bocznej ulicy,ale już po za zasięgiem wzroku -wykazuje wobec labradorki oraz innych psów wzajemną niechęć i agresję terytorialną.
Są chwile,gdy prawie wszystkie psy w okolicy zaczynają ujadać lub wyć-pod wpływem dżwięku sygnału karetki,straży pożarnej itp,lub zupełnie niezrozumiałych dla nas względów,które człowiek nie potrafi wychwycić.Równo zaczynają i równo kończą.
Podobnie jak wilki w stadzie,psy mimo, iż udomowione -zachowały instynkt ,który pomaga im się porozumiewać w ten niezwykły sposób.
Wsłuchując się w odgłosy wydawane przez psa,z czasem i człowiek może je rozróżnić i przypisać do konkretnego zachowania.
Garo-uratowany labek
Wyciągnięty z nieciekawych warunków- byłej hodowli pod Koszalinem, starszy 7- letni labrador rodowodowy, czekoladowy Garo,został adoptowany przez prawdziwą pasjonatkę p.Kingę i jej męża.U nich dochodzi do siebie,w ciepłych,domowych warunkach,otoczony opieką,miłością , w towarzystwie trzech przesympatycznych też uratowanych suczek.Pies wychudzony,zarobaczony,jednak pełen optymizmu i siły.Akcja adopcji psa była błyskawiczna,kontakt telefoniczny z byłym właścicielem, szybka decyzja obecnych właścicieli i pies pojechał do nowego domu,po kilku latach siedzenia w kojcu .Garo okazał się zgodnym,wesołym,zabawnym labradorem-niekonfliktowym i zupełnie pozbawionym agresji,który mimo długiego pobytu tam,nie zapomniał o życiu przy boku człowieka.Bo labradory po to są,aby być ciągle w ścisłym kontakcie z człowiekiem.
Wszystkiego Dobrego Garo na nowej drodze,brawa dla obecnych opiekunów psa ! 🙂
Tu Garo na swoim jednym z pierwszych spacerów nad morzem z nowymi właścicielami


















Rudy,porzucony 3 letni pers ,ogolony ze wzgledów higienicznych szuka domu.Kot wykastrowany,odrobaczony,czysty i zdrowy.niestety nie jest u mnie,znajduje sie w domu tymczasowym w Słupsku,gdzie dochodzi do siebie.tel:601 824 443