oddawanie kota




Najczęstszym powodem oddawania SWOJEGO kota jest:
-alergia dziecka
-wyjazd za granicę
-przeprowadzka(zmiana warunków)
-likwidacja hodowli
-zmiana pracy
-choroba(śmierć opiekuna)
-niezgodność charakterów w stadzie
-brak czasu
Ból
serce ściska,gorzko rozśmiesza ludzka argumentacja;
 stare koty przeżywają
tragedię-nagle muszą zmienić opiekuna i dom.
Jeśli są zbyt stare kończą w schronisku,domowy  kanapowiec nie potrafi odnależć się w nowym otoczeniu,bez ukochanej osoby-dlatego oddanie do schroniska często kończy się  ,,szybkim odejściem z tego świata";przy dużej ilości zachorowań na kocie choroby-wielkim ryzykiem jest też oddawanie malutkich kociaków.

1-przewidywanie:nie bierze się kota,gdy dziecko ma alergię(lub nawet podejrzenie o nią),
niweluje się jej objawy za pomocą leków-wcześniejsze testy na sierść,wzmacnianie odporności,wizyty  w kocich domach,obserwacja;gdy kot był wcześniej -minimalizowanie wspólnych pobytów w tych samych pomieszczeniach,częste wietrzenie,odkurzanie ,sprzątanie pomieszczeń.
Tylko w  nielicznych ,skrajnych przypadkach  reakcja alergiczna u ludzi jest bardzo silna i długotrwała;często mija z czasem i wytworzeniem się odporności u człowieka.

2 powód-na terenie UE można
bezproblemowo przenosić i  przeprowadzić się z  kotem,ostrzejsze
przepisy(kwarantanna) dotyczą  Wysp Brytyjskich i
Skandynawii,obciążeniem finansowym jest wyjazd na stałe do USA(ale jeśli
kogoś stać na bilet, to i podoła temu zadaniu,takie sytuacje są
marginalne)
-dziwne,im trudniej  tym mniej przypadków  pozbywania się pupila w takich sytuacjach

3
powód-zmiana miejsca zamieszkania,najczęściej zamiana domku z ogródkiem
na mieszkanie w bloku  brzmi dla kota jak wyrok -dla niego nie ważne
gdzie  jest,byle przy swoim opiekunie.
Właściciel najczęściej usprawiedliwia  swoją decyzję ,tłumacząc  się  gorszymi warunkami,lub zakazem właściciela wynajmowanego mieszkania.
Kot to członek rodziny,razem może zmienić warunki bytowe,a nie cierpiąc z powodu rozstania.
Osobiście przeprowadzałam się  trzy razy ze swoimi starymi kotami,i po wstępnym ,,oswojeniu" się z nowym otoczeniem-koty miewają się doskonale!

4
powód-najgorszy  i najbardziej bezczelny  powód do pozbycia się  
rasowego kota czyli niedochodowej istoty-oraz dodatkowo
zarabianie na tym  rozstaniu pod różnymi pretekstami-rasowy kot był  maszynką
do robienia pieniędzy,która przestała zarabiać ze względu na wiek  lub
zmianę mody na daną rasę.(nie mylić z pseudohodowlami)
5
powód-wszystko  zależy od   dobrej organizacji(pomoc
babci,ciotek,sąsiadów ,hotele dla zwierząt itp)-zmiana pracy  nie  powinna być
pretekstem do oddawania   wieloletniego pupila-jeśli Twoja praca polega
na wyjazdach,delegacjach,braku dłuższej obecności w mieszkaniu-nie bierz w ogóle kota;jeśli nagle zacząłeś
wyjeżdżać-zabieraj kota ze sobą,zaprzyjażnij się z innym kotolubnym-pomagajcie sobie nawzajem-to zazwyczaj kwestia dobrej organizacji swojego życia.
6 powód-jedyny zrozumiały
powód,gdy kot zostaje sam z powodu choroby lub odejścia
opiekuna,w sytuacji gdy nikt z bliskich nie poczuwa sie do opieki nad
nim(lub takowych nie ma);co jednak  negatywnie świadczy o poziomie
wrażliwości danej rodziny niestety-malutki kotek zawsze ma większe szanse na nowy dom,stary jest praktycznie bez szans.
7 powód-niezgodność
charakterów, kocie walki -rzadko są prawdziwym powodem,po wielu
wspólnych latach ,gdy ustaliły miedzy sobą hierachię stadną wydaje
się niemożliwe,aby nagle przestały się akceptować.gdy wiemy(lub przeczuwamy ),że stały  koci rezydent nie zbyt akceptuje inne zwierzaki, nie róbmy mu tego i nie przygarniajmy następnego,którego potem  w panice  chcemy oddać byle gdzie.
8 powód-całkowicie niezrozumiały,irracjonalny powód
Jeśli dla lepszej pracy,a tym samym  dla  większych  pieniędzy i z
powodu wygodnictwa pozbywamy się wieloletniego przyjaciela-należy być
odważnym i  pisać wprost
-Oddam rasowego kota  dla pieniędzy!
-Oddam kota bo mi się znudził!
-Oddam kota bo chcę innego!
Ten
tekst kieruję przede wszystkim do  tzw,,miłośników zwierząt",którzy
zazwyczaj bardzo przekonywująco  argumentują powód oddania(np.tylko w
najlepsze ręce,tylko prawdziwemu miłośnikowi) oraz   deklarują swoją
,,miłość"  i ,,rozpacz",oraz wyjątkowość kota,który zasługuje na  wspaniały dom.Skoro  oddadzą  swojego futrzaka ,,tylko w wyjątkowe ręce"-jakimi oni są  opiekunami???

Oddawanie ukochanego pupila w rodzinie ,gdzie  jest dziecko-potęguje u niego poczucie niepewności i przeświadczenie,że nic nie jest stałe.Prawdziwy kochający kociarz-NIGDY nie odda swojego kota.

"Ludziom, którzy nie lubią kotów, zawsze się wydaje (…), że ich
awersja do tych stworzeń jest, nie wiedzieć czemu, jakąś nadzwyczajną
cnotą." L.M.M.

NIEZWYKŁA HISTORIA PEPE


wzruszająca historia adoptowanego amstaffa Pepe,opisana przez właścicielkę-Kamillę Relis(fot)

Miałem swojego człowieka, karmił mnie, pozwalał spać na kanapie, był
moim przyjacielem. Czas mijał, a ja byłem przekonany, że będzie tak już
zawsze. Nie było jednak. Nie wiem co się stało, jedyne co pamiętam to,
że przerzucili mnie przez wysoki płot, a potem był już tylko ból.
Znalazłem się w miejscu pełnym krat. Ludzie niby byli przyjaźni, ale
wszędzie było pełno innych psów, a ja nie lubię innych.
Wsadzili mnie do klatki, całe dnie spędzałem siedząc na budzie uwięziony na maleńkiej przestrzeni. Moja  radość
powoli gasła, całymi dniami rozmyślałem gdzie są moi ludzie i co
takiego zrobiłem, że mnie nie chcą. Ci nowi ludzi nazywają mnie Żabą,
podobno od tego jak układam nogi jak leżę. Siedziałem tam bardzo długo,
nie było spacerów, każdy dzień był taki sam. Czasami przychodzili jacyś
obcy, ale stojąc przede mną wszyscy mówią coś o agresji, wielkim pysku i
krwiożerczych zębach, szkoda, że nie wiedzą, że wyłamałem sobie dwa
kły. Nie lubię jak przychodzą mnie oglądać. Chowam się wtedy w najdalszy
kąt i głośno szczekam, żeby sobie poszli. Pewnego dnia przyszła ona i
nie bała się mojego groźnego szczekania. Stała tak i stała, podskakiwała
z radości, wołała mnie do siebie. Nie wypowiedziała magicznych słów „
agresja” ani „ zabójca”, mówiła za to coś o pięknym i słodkim brudasie,
czy chodziło jej o mnie? Stałem i głośno na nią szczekałem, czekając aż
się znudzi i sobie pójdzie. Mówiła, że szczekam bardzo smutno jak stary
pies, a ja mam dopiero 7 lat… do starości jeszcze daleko! Podszedłem
trochę do przodu, ona mówiła do mnie jakby wiedziała, że ją rozumiem.
Mówiła o tym, że mam się nie bać, że nic mi nie zrobi, że się chyba
zakochała. Miłość za kratami? Nie sądzę. Podszedłem w końcu do krat. Ona
od razu wsadziła rękę i zaczęła mnie po grzbiecie. Jakie to było miłe! Nadstawiłem się, żeby było jej
wygodniej i westchnąłem z zadowoleniem. Powiedziała, że mam się nie
martwić, że ona wróci, że jeszcze nie wie jak to zrobi, ale na pewno mi
pomoże. Uwierzyłem jej i czekałam cierpliwie na kolejny dzień.
Następnego dnia rano człowiek, który zazwyczaj mnie karmił zabrał mnie
zza krat prosto do niej. Dostałem nową smycz i obrożę. Wyszliśmy ze
schroniska. Jak tam pachniało! A ja nie chodziłem na smyczy tyle czasu,
że chciałem być wszędzie!!! Moja nowa Pani ma na imię Kamila i całą
drogę prosiła mnie, żebym przestał tak ciągnąć, bo wyrwę jej rękę. Ale
jak można się opanować kiedy w końcu wyszedłem zza krat do prawdziwego
świata? Widziałem przerażenie w jej oczach kiedy nieprzerwanie
galopowaliśmy przez miasto do mojego nowego domu. W domu czekały na mnie
piękne pełne miski, pod stołem w kuchni znalazłem dla siebie posłanie.
Padłem wyczerpany po miejskiej przeprawie. Niestety nie był to koniec
atrakcji na dziś. Moja Pani mówiła, że jestem brudasem ( może troszkę
się zakurzyłem, ale bez przesady…), chciała, żebym poszedł do łazienki,
ale ja nie lubię tych pomieszczeń pełnych dziwnych sprzętów. Nie
zmuszała mnie do tego, pewnie się bała, że ją ugryzę. W końcu stałem na
balkonie szorowany gąbką i specjalnym szamponem. Fuj! Potem trzeba było
mnie jakoś nazwać. Kiedyś miałem imię niestety nie mogłem przekazać
mojej nowej pani jak ono brzmiało. Wołała więc do mnie różne dziwne
słowa ( Kufel!- czy ja wyglądam jak szklanka? Killer!- chyba prędzej
kilerów dwóch…) Nie było końca tego wymyślania, trzeba jej przyznać, że
ma dziewczyna wyobraźnię. W końcu zaczęła coś opowiadać o śwince Pepie,
kreskówce dla ludzkich szczeniaków. To było to! Ale nie mogłem zostać  Pepą, wiec zostałem Pepem. Pepe tak mam od tej pory na imię. Bywam też biała parówą, ale to taki nasz żarcik.
Nadchodziła pierwsza noc w nowym miejscu. Ja byłem wykończony, a pani bała się o
zastępy butów stojących w korytarzu. Helloł! Ja jadam karmę, nie buty!
One są niesmaczne! Ale ona miała jakieś słabe informacje i myślała, że
jej te buty zjem. Jaka była szczęśliwa od rana kiedy patrzyłem jednym
okiem jak wkracza do kuchni! Tak zaczęło się nasze wspólne życie.
Nie ciągnę już  na smyczy. Pani znalazła coś co zakłada mi
na pysk i nazywa kantarem. Jak ciągnę mając to na pysku podpięte do
smyczy to wykrzywia mi się całą głowa. Jak wykrzywi mi się głowa nic nie
widzę, więc nie ciągnę. Chodzimy na długie spacery, chodzimy na roli (
od domu ciągnę ja, od domu ciągnie mnie pani, bo jak na staruszka
przystało szybko się męczę). Pani mówi, że jestem też dogoterapeutą. Nie
wiem co to znaczy bo ja tylko leżę i daję się głaskać siostrzenicy
mojej pani kiedy ona ma rehabilitację. Potem to ludzkie szczenie wsiada
mi na grzbiet i każe się wozić, albo kładziemy się razem na podłodze i
oglądamy czarny obraz który wisi na ścianie i wydaje odgłosy. Jestem też
podróżnikiem. Często jeżdżę pociągami i samochodem. Bardzo lubię jedno i
drugie. Bardzo lubię jeździć do domu mamy mojej pani. Jest tam fajna
suczka spanielka, straszna despotka. Przegania mnie po kątach i nie
pozwala wchodzić do kuchni. Uciekam jej z drogi, pozwalam nawet
opróżniać moją miskę z karmą. Ah, kobiety.Pani mówi, że jestem niezdarą,
ale do mnie po prostu zawsze się coś przyplątuje. Najprzyjemniej jest
jak wracam ze spaceru do domu, kładę się obok pani, ona drapie mnie i
głaszczę a ja śpię leżąc na plecach cały wygięty. Pani mówi, że jestem
uroczy i grzeczny, ja przez skromność nie zaprzeczę. Bardzo lubię innych
ludzi, oni są tacy mili kiedy nakłaniam ich do drapania mnie i
głaskania. Umiem nawet zrobić parę sztuczek, ale nie ma nic za darmo.
Ciacho w ręku musi być, żebym wiedział po co siadam i podaję łapę. Jako
zabawki używam kamieni, bardzo lubię cegły, niedługo od tego pozbędę się
wszystkich zębów, ale warto dla tego smaku i zapachu!

Z każdego psa można zrobić mordercę, nie każdego można socjalizować. Z
Pepe się udało. Jest ulubieńcem całej rodziny, kocha szczerze całym
swoim psim sercem i swoim zachowaniem odwdzięcza się za całe dobro,
które otrzymał. Nadal miewa senne koszmary, ale na całe szczęście zawsze
jest obok niego ktoś kto uparcie go wtedy budzi 🙂

 

Nowoczesne psy

   
Otoczeni,środowisko wpływają  silnie  na  rozwój i zachowanie zwierzęcia,Wyrażne różnice w zachowaniu psa zależą m.in.  od miejsca i sposobu zamieszkania,a także od trybu,rodzaju życia i charakteru właścicielii  zwyczajów  jakie panują wśród nich.

Z moich wypraw z psem i konsultacji   w różnorakie,znane lub mniej znane miejsca,poznając różnych właścicieli psów,podzieliłam psy na:
*PSY WIEJSKIE-niewolnicy zwyczajów
-zwane ,,typowe burki",zazwyczaj kundelki przy budach lub  w ciasnych kojcach,głośne,agresywne,mało kontaktowe;
nawet,gdy przejawiają wyglądem  cechy psów rasowych-zaniedbane i zapuszczone.
To psy ,które oprócz swojego otoczenia,nie znają innego środowiska,rzadko lub nigdy wpuszczane do domu,czasami w mrożne noce śpiące w garażach lub wiatrołapach.Bez reszty oddane gospodarzom.Widoczne w tradycyjnych obejściach na wsi.To psy nieszczęśliwe.
*PSY OGRODOWE-marzące
-to nowy ,,rodzaj ",zazwyczaj przy pięknych ,wypielęgnowanych domach,biegają po posesji rasowe,piękne  psy.Podobnie jak w/w nieznające innego świata.Rzadko lub nigdy opuszczające teren posesji,pozostawione same sobie,wykazują dużą agresję wobec psów  i ludzi przechodzących obok.Samodzielne ponad miarę,z nudów niszczą ,kopią doły,uciekają urozmaicając sobie w ten sposób czas.
Mimo warunków,wygodnego legowiska i markowej karmy- niespełniony potencjał,ich żywot zbytnio nie różni się od psa wiejskiego w kojcu.Powoli dziczeją,nie potrafiąc  nawiązać poprawnych  kontaktów socjalizacyjnych z innymi psami,czują się ,,niepotrzebne",żebrzą o najmniejszy kontakt ze swoimi właścicielami.Często widoczne na przedmieściach,jako ozdoba ogrodu lub ,,modny "stróż domu,gdy siedzą oparte o płot wpatrzone smutnym wzrokiem w dal- to psy marzące…
*PSY MIEJSKIE-szczekusie
to psy znające  środowisko miejskie,przyroda i przestrzeń znana im tylko z parków lub pobliskiego skwerku,najczęściej ograniczana smyczą; to  psy małe,rasowe lub w typie rasy,często wykazujące otyłość,niezbyt przychylne wobec obcych i innych psów.Mieszkanie,balkon,klatka schodowa to ich prywatny teren,  głośno o tym oznajmiają.Psy te (wbrew naturze)potrafią dość długo wytrzymać bez wypróżniania się(8-14h)same w mieszkaniu;zazwyczaj zadbane i ubierane w wymyślne  kubraczki,wrażliwe i delikatne,lubią jazdę autem(to ich drugi dom),spacerki do hipermarketu lub wokół bloku.Zapatrzone w swoich właścicieli,mimo minimalistycznych,trudniejszych warunków i ograniczonej miejskiej przestrzeni,wykazują większe ,,poczucie  spełnienia"towarzysząc swojej rodzinie-stadu w codziennych ,drobnych  sprawach.Dożywają póżnego wieku.Mają często swoich wybranych ,,psich kumpli" z podwórka,zawsze te same  ulubione trasy ,ścieżki,drzewka i miejsca.To psy wykazujące w nowym,innym otoczeniu dezorientację i strach-najszczęśliwsze na tapczanie przed telewizorem obok swojego Pana.
*PSY NOWOCZESNE
Psy od początku  przebywające  z właścicielem(ami)aktywnie uczestniczące w ich życiu bez względu  na środowisko (wieś czy miasto)traktowane jak pełnoprawny członek rodziny,potrafiące zachować się w każdej sytuacji;wspólne wyjazdy,wakacje ,zmiana otoczenia nie działa na nie stresująco.Częste zmiany wpływają na ich rozwój  korzystnie.Tolerancyjne wobec innych zwierząt,przyjęcie nowego mieszkańca-psa lub kota  nie jest problemem,przyjazne wobec innych .Robią wrażenie jakby miały  poczucie,,misji",są zrównoważone,znakomicie odnajdują się w tłumie miejskim,na lotnisku ,czy na spacerze w lesie.Często są to psy pracujące(pies tropiący,poszukujący, dogoterapia,przewodnik,towarzysz).Zadbane,ale nie przesadnie.Nierzadko biorą udział w psich sportach,zlotach   lub wystawach,są prawdziwymi kompanami i przyjaciółmi człowieka-to psy najszczęśliwsze,spełnione,rozwinięte pod każdym względem.Nierzadko towarzyszące i akceptowane  w pracy właściciela.Kochane przez wszystkich w rodzinie
Psy te bez względu gdzie mieszkają nie wykazują nieporządanych zachowań psów wiejskich,ogrodowych i miejskich.

ze zwierzakiem komunikacją miejską

W Poznaniu  z psem lub z kotem,można po całym mieście w strefach A,B,C tramwajami i autobusami MPK jeżdzić ZA DARMO .Pies musi być z kagańcu(zabudowanym) oraz na smyczy,a kot w transporterze.Jedna osoba może przewozić tylko  jednego psa/kota.
Warto przy sobie mieć zaświadczenie szczepienia .
Podobne przepisy obowiązują w  ZTM Warszawie(także metro),MPK Kraków,ZDITM.Szczecin,ZTM Gdańsk,
Natomiast już w Łodzi,we Wrocławiu,w Białymstoku,w Lublinie,w Rzeszowie  lub w Tychach należy kupić dla swojego zwierzaka bilet.
W Katowicach  jest darmowy przejazd tylko dla  małych zwierząt,trzymanych na rękach.
Jak widać-miły ukłon w stronę  naszych  dobrze wychowanych pupili wykonują  zarządy niektórych,większych,otwartych na nowoczesność  miast.
I brawa im za to!
Może jednak warto ujednolicić  te przepisy?bo niby dlaczego by  nie?

Czesanie na f

Czesanie ,wyczesywanie,rozczesywanie pielęgnacja (szczególnie własnego )psa lub kota to rytuał zbliżenia,nawiązania kontaktu jednego z najbardziej intymnych.
Zawsze byłam pełna podziwu dla wielu właścicieli  na wystawach,gdzie psy/koty grzecznie stały prężąc  się i nastawiając całe ciało do czesania,nie wyrywając się,traktując to jak coś  przyjemnego,oczywistego.Cierpliwość i dokładność oraz niezwykła  pasja z jaką ludzie pielęgnują swoje zwierzaki jest naprawdę niezwykła.
Nie wynika to tylko z chęci pokazania psa lub kota przed publiką dla zaspokojenia swojej próżności i chęci rywalizacji,to coś więcej.
To także manifestacja oddania i opieki działająca w obie strony.
To dowód na to ,że dwa odrębne gatunki ssaków,mogą  nawiązać ścisły kontakt,nie za pomocą jedzenia,tresury,lub walki lecz czynności cechującej człowieka

Wreszcie odkryłam TO po wielu latach ciągłej męki,gonitwy po domu,namawiania,przekupywania  i szarpaniny ze szczotkami,rękawicami i z różnymi rodzajami grzebieniami w ręku za moimi zwierzakami.
Nowość na rynku-grzebień-szczotka o niepozornym(wręcz grożnym) wyglądzie,spowodował ,że moje zwierzaki widząc jak wyjmuję go z szafki, same przychodzą i przepychają się by je czesać:psy i koty wiją się u moich nóg domagając się uwagi-nawet stare,kapryśne  koty,których nigdy w życiu nie mogłam dotknąć nawet ,,grzebyczkiem do brwi":)
Przyznaję się,czesanie nie jest regularne-nie wystawiam swoich nie rasowców,ale chcę by były ładne i zadbane-raz w tygodniu,czasami codziennie,czasami raz w miesiącu czeszę-jednak efekty widać gołym okiem.
Sukcesywnie pozbywam się zalegających kłaków w domu,psy i koty mniej linieją,mniej brudzą,prawdopodobnie za kilka miesięcy żaden pedant  lub przewrażliwiona koleżanka,nie znajdą  nawet najmniejszego kłaczka w moim domu.
Psy mają lśniącą,gęstą sierść,koty także.Wszystkie czeszę równo,tym samym przyrządem  po kilkanaście minut.Przyrząd łapie krótką  i dłuższą sierść nie wyrywając jej;sprawia ,że też zwierzaki  czują przyjemność-nie tylko z powodu pozbywania się uciążliwego podszerstka,ale też  masażu ,mimo iż za bardzo się nie staram i nie jestem  przesadnie delikatna a przyrząd to połączenie metalu i plastiku(a nie jest zrobiony np:końskiego włosia czy innych kombinacji).
Na przyrządzie nie zostają resztki z poprzedniego czesania,nie wyrywam i nie szarpię się z ząbkami-obsługa jest banalnie prosta i  bardzo bezpieczna.
Brawo dla wynalazcy!!!
Celowo nie podam nazwy tego urządzenia,od tego są spece od reklamy.
Kto  interesuje  się  tym zagadnieniem i szuka najlepszego z najlepszych w walce z liniejącymi zwierzakami,znajdzie ten przyrząd w dobrym sklepie zoologicznym lub w internecie.
Zaczyna się na F…:)

DOBRE WIEŚCI!!!

z dn 1.o1.2012r. wchodzi poprawiona Ustawa dotycząca Praw Zwierząt.
Jest parę istotnych zmian,jednak ja najbardziej się cieszę,z:

z  absolutnego zakazu strzelania do bezdomnych zwierząt!

z zakazu trzymania psów na uwięzi,krótszej niż 3 metry; i dłużej niż 12 godzin!!!
NARESZCIE!serce sie kraje widząc do dziś ,nawet w miastach psiaki na łańcuchach

ze zwiększenia kar za znęcanie się nad zwierzętami

– nałożony realny obowiązek gmin do finansowania opieki nad bezpańskimi zwierzętami

zakaz rozmnażania zwierząt  w celach handlowych,po za niezarejestrowanymi hodowlami
 oraz inne przepisy

Dlatego zmieniły się także zasady sprzedaży zwierząt domowych :

  1. Osoby sprzedające psy i koty i wybierające konkretną rasę muszą w
    treści ogłoszenia podać informacje pozwalające zidentyfikować hodowlę i
    organizację, do której należy (nazwa, adres strony internetowej itp.)
    oraz miot, z którego zwierzaki pochodzą(dotyczy to także sprzedaży w życiu realnym)
  2. Takie zwierzaki mogą być sprzedawane za konkretną cenę. Hodowca tym
    samym deklaruje że zwierzę posiada rodowód lub będzie uprawnione do jego
    odbioru.
  3. WSZYSTKIE psy i koty nie pochodzące z zarejestrowanej hodowli/nie
    posiadające rodowodu mogą być jedynie oddane za darmo, w podkategorii
    „Psy/Koty bez rodowodu”
  4. oczywiście,nie łudżmy się,przepisy będą omijane(polak potrafi),ale to znak ,że coś się zmienia w naszym kraju.
  5. Być może schroniska zostaną przepełnione-bo nie będzie można sprzedać legalnie  psa lub kota,być może rozkwitnie podziemie,ale to  właśnie szansa dla tych  psów i kotów porzuconych,bezpańskich ,czekających w schroniskach,psich  hotelach  i domach tymczasowych na lepsze życie.
  6. Ktoś ,kto chce mieć zwierzaka w domu,a nie stać go na rasowca z metryką,będzie miał utrudniony dostęp do rynku handlującego zwierzętami i  w ten sposób nie będzie nakręcał popytu psuedohodowlom i domorosłym ,,hodowcom"(którzy nawet dla kaprysu lub z niewiedzy  rozmnażają swoje  psiaki i koty) ,lecz  potencjalny chętny zajrzy do schroniskowej klatki-bo tam czekać może na niego  przyjaciel!

Obsesja psich kup

Czasami na spacerach zauważam psie odchody na samym środku chodnika,po środku  pięknego trawnika,placu zabaw itp-mniemam,iż wypróżnianie sie psów w tak widocznym ,odkrytym miejscu wynika nie ze złego nawyku czy,,złośliwości" zwierzaka,lecz z powodu pędu właściciela i nietrzymania zawartości odbytu,lub z powodu biegunki .Sprawcami takich,,niespodzianek"są zazwyczaj psy ,które rzadko wychodzą na solidne spacery,załatwiają się w pośpiechu,gdyż ich właściciele  nigdy nie mają czasu.
Nie pozwalają na spokojny,,sik",obwąchanie innych miejsc,bezstresowe zrobienie czegoś poważniejszego.
Obserwując  psy w czasie spotkań,nie zdarzyło się aby którykolwiek z nich załatwił się przy wszystkich,,na widoku",demonstracyjnie i ,,bez krępacji".
Psy jeśli już muszą,starają się robić ,,to" na uboczu,w wysokiej trawie,pod parkanem,czasami na podwyższeniu-krzaczek,górka,ale zawsze z odrobiną intymności i skupienia.
(Podobnie kot,inny zwierzak a tym bardziej człowiek  potrzebuje odrobiny spokoju w takich momentach).
Prawie obsesją jest  ciągła obserwacja i uwagi postronnych ludzi-niepsiarzy na temat nieczystości jakie zostawiają psy,oskarżanie o każdą szkodę psa i jego właściciela.Uwagi na temat zostawiania odchodów przez psy ,dotyczą także,,siusiania",zaznaczania czy nawet wąchania.
To prawie jak wojna!
Obsesja ta nasila się wiosną,wraz z topniejącym śniegiem.
Rozumiem ,że bezczelnością i brakiem szacunku , jest  pozwolenie na brudzenie  przez psa  pięknego,zadbanego  trawnika w parku,na chodniku , lub w piaskownicy;jednak histerią nazwałabym sprzątanie na dzikich ugorach i polach,gdzie obok leży w ziemi krowie łajno lub koński obornik,a dziki czy inna polno-leśna zwierzyna robią więcej szkód,niż całe stado psów.
Sytuacja z jaką się spotkałam, to  reprymendy    wstawionego człowieka z puszką piwa w dłoni,który pouczał ,,psiarzy",jak mają się zachowywać na spacerach i jak sprzątać po psiakach
-kończąc swój wywód, tenże mężczyzna wyrzucił  zamaszyście pustą puszkę po piwie na trawnik.
Szkoda tylko,że nikt nie reaguje widząc wandali łamiących malutkie drzewka,czy  szalejącego quada niszczącego łąkę.
Polskie paradoksy!

Dobra nowina!-kot dla alergików

Według najnowszych badań amerykańskich naukowców kotem który uczula nieznacznie,lub w ogóle nie uczula jest KOT SYBERYJSKI.
Odkryto,iż rasa ta nie produkuje białka(protein) znajdującego się w ślinie oraz na naskórku kota, odpowiedzialnego za alergię u ludzi.

Aby się przekonać,czy kot alergizuje daną osobę,należy  kociaka syberyjskiego zabrać na próbę -na tydzień
do domu i obserwować reakcję uczulonego:) lub  iść  do hodowcy(właściciela),kto ma kota
syberyjskiego(lub kilka  w hodowli) i pobyć dłużej w otoczeniu tych kotów,mając bardzo bliski z nimi kontakt-(głaskanie,tulenie,całowanie,noszenie na rękach blisko twarzy,czesanie itp).

Kot syberyjski jest łatwo dostępny w Polsce( w USA jest rarytasem), dość
duży-jest  drugim co do wielkości kotem domowym(po main coonie
amerykańskim) i może ważyć ok. 10 kg.Najfajniejsze jest to,że ma mnóstwo
odmian kolorystycznych – do wyboru do koloru i puchatą ,ale  nie za
długą sierść-elegancki,wdzięczny ,czysty  i pojętny.
Charakter posiada cichy i zrównoważony,chociaż jak większość kotów lubi wskakiwać na wysokie półki,czy szafki i patrzeć z   wysokości na świat.
Lubi samotne wyprawy po za domem,ma silny instynkt terytorialny,jednak bardzo przywiązuje się do ludzi,co potrafi z wdzięcznością okazywać.
Opieka nad tą rasą nie jest trudna,sierść niezbyt długa,wymaga raz po raz czesania ;kot tej rasy jest bardzo odporny na wszelkie kocie choroby ,gdyż rasa ta  nie została  zmodyfikowana przez człowieka i posiada wrodzoną odporność.
Nie boi się złych warunków atmosferycznych,nawet w silne mrozy lubi wyruszać na spacerek.
Nie wybredny w jedzeniu, bardzo proludzki potrafi dostosować się do sposobu i trybu życia właścicieli.
Mam nadzieję,że ta wiadomość ucieszy osoby ,które marzą o kocie , które nigdy go nie mogły mieć,ze względu na alergię.

małe,malutkie,miniaturki


No i jest! już nie tylko miniaturowe pieski chihuahua ,które nie przekaraczają wagi 2 kg i  można je nosić w torebce,są też kotki-SINGAPURA(pochodzenie amerykańsko-singapurskie),-kotki niezwykłe,malutkie bardzo żwawe,bystre,ale łagodne jako dorosłe  wagowo dochodzą do 2 kg.
Sierść mają krótką,atłasową,akceptowany kolor to brązowa sepia z  lekko brązowym płaszczem,tabby na głowie ,oraz z lekko naznaczonymi prążkami na jaśniejszych  łapach,oraz ,,tępy ogon"..
Duże oczy i uszy,jasny nos-wszystko obwiedzione czarnym konturem  daje wrażenie niewinności.
Zwane też kotami kanałowymi,gdyż w Singapurze tam właśnie  znajdowały swoje kryjówki.Według  pierwszego hodowcy w Polsce z hodowli Gregorius -koty te idealnie  nadają się na felinoterapię,gdyż bardzo garną  się do ludzi i nie są typami samotników.

Podróże na Czterech Łapach

   Zachęcam do śledzenia materiałów dotyczących wyprawy do Wilna dwóch odważnych osób z pomysłem:
Michała Szmytkowskiego  oraz Marty Drewniak,oraz ich psów:Xianghuy i  Liptona.

Oto co piszą na swojej stronie:

W życiu człowiek ma wiele do przejścia….

Podróże to nasza pasja, poznawanie nowych kultur i wychodzenie naprzeciw stareotypom.

Zwracamy uwagę na otaczający nas świat, przyrodę i inne istoty które żyją w okół nas.

Podczas drogi tak naprawdę ładujemy swoje akumulatory pozytywną energią, spotykamy ludzi
kochających i ciekawych świata.
Uczymy się całe życie i dzielimy się doświadczeniami.
To zadziwiające jak wiele możemy się nauczyć o nas samych obserwując naturę i zwierzęta.
My nauczyliśmy się że do szczęścia nie potrzeba wiele.
Uciekamy przed szarością dnia codziennego, bo każdy nowy dzień to nowa podróż nowe wyzwania.

Nasza podróż trwa nawet teraz….

 WILNO-opis wyprawy:


Trasa Gorzów Wlkp. – Wilno
2 osoby – 2 psy – 4 plecaki – 4 nogi- 8 łap – 40 dni – 700km w linii prostej

a potem…

26 dni intensywnego kursu litewskiego i 6 miesięcy nauki na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym.
W wolnych chwilach spacery, rajdy, dogtrekking i oczywiście planowanie następnej wyprawy…

Cel jest nie byle jaki
dotrzeć na pieszo do Wilna, oddalonego od nas o 700km w linii prostej.
Zabieramy ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, które targać będziemy
oczywiście na plecach oraz nasze ukochane psiaki – 4.5-letnią
labradorkę Szangłę i młodego owczarka niemieckiego Liptona z
gorzowskiego schroniska.

Chcemy pokazać, że można aktywnie
spędzać czas z psami, zwrócić uwagę na piękno otaczającej nas natury i
to, że nie trzeba wcale daleko wyjeżdzać aby przeżyć niesamowitą
przygodę!

Więcej na stronie,lub w zakładce:Podróże na czterech łapach
http://www.blackpaws.pl/